Wyprawy wspinaczkowe
witamy 2018-02-25
Wspinaczka górska
Wstecz


Dodano dnia:
2017-04-09

Pokonać najtrudniejszą górę.

Literatura górska

Cisza. Czarne niebo rozszarpuje błyskawica i po chwili grzmot. Znowu cisza. Skuleni pod skalnym okapem patrzymy na ten teatr światła i cieni. Dziś już nie zejdziemy. Noc musimy przeczekać tutaj. Na szczęście nie jest zimno. Burza powoli przechodzi. Zaczyna padać śnieg. W świetle czołówki widzę tańczące białe płatki. I nic więcej. Gaszę światło. Przyzwyczajam wzrok do nocy. Dostrzegam tekturowy zarys gór. Konwulsyjne pomruki burzy słychać jeszcze gdzieś nad Chamonix. Niech się bawią. Cisza. Czasami stęknie lodowiec, czasami grudka śniegu przekoziołkuje po ścianie. Górska noc. Robimy posłanie z lin. Chowamy nogi do plecaków. Przytulamy się do siebie. Do świtu parę godzin. Damy radę. Nie po raz pierwszy. Zasypiam. Po chwili znowu spoglądam w ciemność. Zmęczenie zamyka mi oczy. I znowu. Pod nami lodowiec spowity we mgle. Stężałe w napięciu granie sprawiają wrażenie wyraźniejszych, jakby przerysowanych, przerzeźbionych. Czerwony księżyc szoruje brzuchem po grani Argentiere. Powieki klap. Idzie sen. Ktoś do mnie mówi? Robert śpi. Kto?

***

Nic z tego nie będzie… Nie dasz rady… Pogięło Cię… Aleś wymyślił…

Ulegamy wpływom, jesteśmy nimi otoczeni, one nas zmieniają. Czy my możemy je zmieniać? Bo, jeżeli nas wciągną jak bagno jest tylko jedno miejsce skąd możemy zacząć raz jeszcze – dno. Czy byłeś kiedyś na krzywej wznoszącej Twoje życie, jechałeś prawie bo bandzie ale „coś” pchało Cię wprzód, gdy nagle, w jednym momencie, pozwoliłeś innym przejąć stery, odciągnąć się na bok. Czy miałeś kiedykolwiek w swoim życiu genialny pomysł, który mógłby, może nie świat, ale zmienić Twoje życie? I w pubie, nad piwem, kumple wmówili Ci, że to głupie. Czy nie zrezygnowałeś z czegoś fajnego, owszem może trudnego, ale czy ktoś nie powiedział Ci, że nie jesteś wystarczająco dobry? Czy śmiały plan, który właśnie urodził się w Twojej głowie nie zabiły Twoje własne myśli... 

Nie jesteś osamotniony. Większość z nas - psychologowie twierdzą, że nawet 95% - ma ten sam problem. Pozwalamy rodzinie, kolegom, wujkom, ciotkom determinować nasze plany, marzenia, ponieważ pozwalamy ich słowom stać się naszymi myślami.
Socjologowie mają swoją teorię, którą nazywają The Looking Glass Self. Mówi ona, że jesteśmy zwierciadłem wpływów, które na nas oddziaływają, że stajemy się dokładnie takimi, jakimi chce nas widzieć tzw. środowisko. Niestety, jest to przerażająca prawda. Jeżeli nasza rodzina, znajomi, koledzy uważają, że nadajemy się tylko do mopa, to prawdopodobnie odnajdziemy siebie z wiadrem w jednej, ze szczotą w drugiej ręce z wdzięcznością spoglądając w gwiazdy, że nie zawiedliśmy. Jeden z kolegów napisał do mnie list z więzienia pytając jak zostałem pisarzem. Odpowiedziałem, że moja mama zawsze powtarzała, że powinienem nim być… i nie mogłem jej zawieść. Kolejny list od niego wyjaśniał: „Mój ojciec, zawsze wierzył, że skończę w pudle… nie mogłem go zawieść”.
 
Nie zawsze nasze myśli są naszymi własnymi. Są myślami ludzi, którzy nas otaczają.  Niektórym świat jawi się tylko w czarnych barwach, nie w porządku i niesprawiedliwy. Uleganie wpływom innych, kunktatorstwo, odwlekanie swoich własnych decyzji to zaraźliwa choroba. Myśli innych w nas to trochę  jak worki z piaskiem podczepione do naszego własnego balonu, którym chcieliśmy ulecieć. Jeżeli chcemy zrobić więcej w naszym życiu niż tylko lamentować nad poranną kawą, musimy te wpływy wybierać mądrze.

Często mamy głowę pełną pomysłów, które rodzą się przez okoliczności zewnętrzne. Ale nie  osiągniemy sukcesu pod żadną postacią i w żadnej formie, jeżeli w tych zewnętrznych wpływach nie będzie ognia, nie będzie prawdziwej inspiracji. Znajdziesz się na równi pochyłej zjeżdżając w dół, jeżeli stale będziesz ulegał podszeptom innych wciąż nie znajdując tam siebie. Większość z nas o tym wie i nie ma tu niespodzianki. Ale to co może być niespodzianką to fakt, że największy wpływ na nas nie wywierają okoliczności zewnętrzne jak pewnie myślałeś. Nie jest nią Twoja mama, żona, Twój brat czy szef. To nie Twoje środowisko. Ta gówniana pułapka to nie wynik pouczania Cię przez zbzikowane ciotki i wujków, kiedy byłeś jeszcze szkrabem. Nie jest to też żadna zemsta bogów. Twoje życie (chyba, że na to pozwolisz to nie wynik tego co myślą inni, co mówią, ani nawet co robią. Twoim największym wpływem jest ktoś znacznie Ci bliższy. Ktoś, z kim sypiasz, z kim jesz, bierzesz prysznic. Ktoś, kto zna Cię lepiej niż ktokolwiek inny. Nawet jeżeli zamkniesz oczy, nie możesz przed nim ukryć. Już wiesz kto to jest?

To Ty. Jeżeli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie. Musisz zmienić relację z jedyną, najważniejszą osobą w kosmosie, z samym soba. To podstawa. Jeżeli tego nie zrobisz będziesz sabotował i niszczył każdą ścieżkę zmian, na którą wejdziesz w drodze do sukcesu.

Dlaczego? Bo tak byłeś uczony, a właściwie tresowany. Każdy psycholog, wart tego tytułu, powie Ci, że jesteśmy produktem naszych myśli, nie mniej niż genów. Nie możemy zmienić naszej genetyki ale możemy z nią  współpracować. Jeżeli przejąłeś nerwowość od swoich rodziców, matki/ojca, co samo w sobie znacznie utrudnia życie i jeżeli masz świadomość tej dziedziczności to możesz ją przekuć na wartościową, wydajną pracę, która wzbogaci Twoje życie zamiast brnąć w kanał długiej i ciemnej depresji.
 
Środowisko, w którym żyjesz – miasto, ulica, podwórko – ludzie, którzy Cię otaczają, fakt, mają ogromny wpływ na nasze życie. Jeżeli jeszcze Cię nie wyssali, zmień to. Na to kim teraz jesteśmy największy wpływ ma nasze wychowanie. Facet, którego twarz widzisz codziennie przy goleniu po drugiej stronie lustra został skrojony dzięki właśnie wychowaniu tzw. środowiska. Sposób, w który zwracamy się do innych to niewątpliwie pochodna tego w jaki sposób zwracano się do nas.

Według Freuda każdy z nas, od mniej więcej 5 roku życia, rozwija w sobie wewnętrznego rodzica, który jest uformowany przez bezpośrednie wpływy takie jak rodzice (szczególnie), bracia, siostry, koledzy, trendy, środowisko, kulturę itp. To nasze Super Ego. Głos (czasami głosy) w Twojej głowie, który czuwa nad Twoimi zachowaniami, który próbuje utrzymać Cię w ryzach etyki i moralności. Problem jest w tym, że nasi biologiczni rodzice, przynajmniej większość z nich, choć wychowują nas tak jak potrafią najlepiej, nie wiedzą o nas wszystkiego. To ograniczenie wpływa na  nasze ograniczenie. To jak mówili do nas, kiedy byliśmy dziećmi wpłynęło na to jak mówimy do siebie, kiedy jesteśmy dorośli. Później, w wieku około 18 lat jesteśmy bombardowani (148 tys. razy) przez ich „nie” lub „to się nie uda”. Tak zaprogramowani wkraczamy w dorosłe życie z tym wewnętrznym głosem, który wciąż grzmi „nie”. W konsekwencji  90% naszego wewnętrznego dialogu jest negatywna.

Nasz świat to wytwór naszych myśli. Jeżeli nasze myśli są negatywne i ograniczone to taki świat kreują. To zwierciadło naszych myśli i zachowań.
Znasz historię o słoniu i drzewku?

W Indiach, żeby nauczyć słonie posłuszeństwa przywiązuje się małe słoniki do ogromnego, mocnego drzewa. Po to, żeby nie uciekały. Drzewo jest ogromne i małe słoniki ilekroć by nie próbowały się uwolnić nie mogą. I przez długo czas rozwijają w sobie coś, co nazywa się bezradnością. Jakkolwiek by usilnie nie próbowały, jeszcze raz, i jeszcze raz, daremnie. Nie mogą uciec. Ostatecznie, już jako dorosłe słonie, ważące kilka ton, są przywiązywane do małego drzewka… i nie uciekają. Nawet nie próbują.

Często w życiu jest z nami podobnie. Jeżeli dostatecznie wiele razy wmawiano Ci, że nie uciekniesz od przeciętności, że nie spełnisz swoich pragnień zaczynamy w to wierzyć, przestajemy walczyć. Podobnie jak te słonie To staje się naszą prawdą. Jeżeli myślimy o super dziewczynie, wymarzonej pracy, górze nasz wewnętrzny głos, znakomity trener w sztuce ograniczeń, wkracza do pracy. Czy z sympatią wypunktowuje nasze silne punkty, nasze umiejętności? Nie, wypunktowuje nasze słabe strony, zaczyna obijać nas o ścianę, w końcu rzuca na ziemię jak potłuczone szkło. Zanim w ogóle podejmiemy jakiś trud już widzimy same przeszkody na naszej drodze marzeń. Porzucamy tą podróż nie robiąc nawet pierwszego kroku.

W fundamentalnym wymiarze rozwiązanie jest proste: przerwij negatywny dialog w sobie. Zdobądź się na odwagę i zacznij prowadzić pozytywny, pełen mocy dialog z sobą. Mów do siebie z odrobiną respektu, z odrobiną miłości. Nie pozwól innym, by traktowali Cię jak kawałek łajna. Nie jesteś nim. Nie są lepsi. Nie pozwól żeby ktokolwiek doprowadził Cię do płaczu. Nikt nie zasługuje na Twoje łzy. A ten kto na nie zasługuje z pewnością nie sprawi tego.

Po latach dołowania się, dzięki innym i sobie, nie staniemy się rzecz jasna od razu inni. Nie wyzbędziemy się starych zwyczajów na raz, dwa, trzy. Będzie to wymagało codziennej praktyki i dyscypliny. Bądź uważny względem siebie i innych. Zatrzymaj negatywne myśli zanim do Ciebie przemówią. Nie pozwól by najmniejsze nawet ziarenko wątpliwości i pecha zaczęło i impregnować twój umysł. To wymóg w przeprogramowaniu siebie. Zrób to a przekonasz się, że Twoje myśli ulecą a nie ograniczą Cię. Wystrzelisz z nimi do gwiazd zamiast być przeczołganym w błocie swoich negatywnych myśli, oczyszczą i otoczą opieką Twoje aspiracje a nie walną Cię w głowę jak tępym narzędziem.
 
Jeżeli to konieczne zmień środowisko, kolegów, pracę, miasto… Odnów się jak wiosną. To wszystko jest ważne. Nawet, do diabła, zacznij ubierać się inaczej, zmień uczesanie… jeżeli jeszcze nie wyłysiałeś z trosk.
Ale nic z tego nie zmieni Ciebie jeżeli Ty nie zmienisz się sam. Zacznij rozmawiać z sobą inaczej. Już dziś. Teraz.


***

Mrok zaczął ustępować miejsca światłu. Prostowaliśmy skostniałe ciała. Spowolnione ruchy zaczęły nabierać szybkości. Schodzimy.


Krzysztof Treter
Filar Walkera, Grande Jorasses
Leschaux Hut, paźdz. 2009.




Wstecz



  AKTUALNOŚĆI
 
2006 © Agencja Trekking Sport :: tel.: +48 (34) 365 24 04; +48 601 09 72 55
 
 





Tablice Gabloty sekretarki szkolenia Tworzenie stron Warszawa łóżka do masażu smiechowo.lapy.pl/?t